środa, 12 czerwca 2013

Tajemnice dna oceanu

Co kryją morskie głębiny? Mimo że obraz dna oceanów można oglądać już nawet na popularnych mapach Google, to nadal pozostają one tajemnicze. Dowiadujemy się o nich jednak coraz więcej, także dzięki takim ekspedycjom jak ta Jamesa Camerona, twórcy filmu Avatar, który w jednoosobowej łodzi podwodnej Deepsea Challenger eksplorował Rów Mariański, schodząc na głębokość jedenastu kilometrów. A więc, jakie są tajemnice okolic dna oceanu?

Oglądając filmy dokumentalne pokazujące płytkie wody, na przykład rafy koralowe, wydawać się nam może, że morska woda jest przejrzysta i ocean rozświetla przyjemne, błękitne światło. Tak jednak jest tylko na mniejszych głębokościach. Od 80 do 400 metrów pod powierzchnią oceanu, w tak zwanej strefie półcienia, gdzie dociera znacznie mniej światła, widać już niewiele. Jeszcze głębiej, w strefie afotycznej, panuje całkowita ciemność. Oznacza to, że nie może tam zachodzić fotosynteza, czyli proces zamiany przez rośliny światła w energię.

Za dno oceanu uważamy dno basenu oceanicznego, czyli strefy leżącej poniżej szelfu kontynentalnego (czyli części kontynentu zalanej płytszym morzem). Dno znajduje się na głębokości poniżej 2000 metrów pod wodą i w większości jest płaskie. Jak jednak możemy zobaczyć na wykonanych za pomocą sonarów mapach, istnieją tam też grzbiety oceaniczne. Występują one przy strefie ryftowej – miejscu gdzie skorupa ziemska pęka i wydobywa się zastygająca od razu lawa. Na dnie oceanu spotkać też można pozostałości podwodnych wulkanów – stołowe góry zwane gujot. Dno przerywają też rowy oceaniczne, powstałe na skutek wsuwania się jednej płyty oceanicznej pod drugą. Właśnie najgłębszy z nich, Rów Mariański, badał James Cameron.




Warunki do życia przy dnie oceanu są bardzo trudne. Temperatura jest tam bliska 0°C, a ciśnienie na głębokości 3000 metrów wynosi już 300kg/centymetr kwadratowy. Adaptacja organizmów do życia w tym środowisku polega często na umiejętności widzenia w warunkach, które my uznalibyśmy za całkowitą ciemność. Niektóre z głębinowych stworzeń wykorzystują zjawisko bioluminescencji, czyli, po prostu, wytwarza światło. Służy to wabieniu zdobyczy, rozpoznaniu przedstawiciela własnego gatunku, znalezienia samca lub samicy. Mieszkańcy głębin przystosowani są również do olbrzymiego ciśnienia, równoważąc jest wewnętrznym ciśnieniem płynów tkanek ciała. 


 
Melanocetus johnsonii


Jeszcze ciekawsze formy życia istnieją przy kominach hydrotermalnych. Są to struktury położone na dnie oceanu, które wydzielają gorącą wodę oraz gazy wulkaniczne. Mimo, wydawałoby się, niesprzyjających dla życia warunków, jakie panują przy głębinowych wylewach lawy i ekstremalnie gorącej wody, wokół kominów tworzą się rozbudowane ekosystemy, podwodne strefy pełne żywych stworzeń. Możemy tam znaleźć małże, ślimaki, kraby czy wieloszczety (rodzaj pierścienic, podobnie jak dżdżownice). Podstawą ich jadłospisu są niezwykłe bakterie, z których niektóre potrafią żyć w gorącej wodzie wydobywającej się z kominów. Przeprowadzają one proces chemosyntezy, wytwarzając substancje organiczne, wykorzystując bogatą w siarczki wodę.


Komin hydrotermalny


Bakterie żyjące przy kominach hydrotermalnych, w całkowitej ciemności i niezwykle wysokich temperaturach, zalicza się do tak zwanych ekstremofili, czyli organizmów, które są w stanie funkcjonować w skrajnych warunkach. Ich odkrycie na Ziemi sprawiło, że... zaczęliśmy inaczej myśleć o życiu poza nią. Naukowcy spekulują o możliwości istnienia kominów hydrotermalnych przy dnie oceanu na skutej lodem Europie, księżycu Jowisza. Jeśli energia podwodnych źródeł potrafi stworzyć i utrzymać ekosystem na Ziemi, to bardzo prawdopodobne, że dzieje się tak i poza nią. Możliwe, że życie to będzie bardzo proste, ograniczone do prymitywnych, bakterii-ekstremofili. Na eksploracje głębin innych oceanów niż ziemskie musimy jednak jeszcze poczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz