wtorek, 24 września 2013

Zmysły zwierząt - słuch

Zwierzęta potrafią słyszeć od nas znacznie więcej, ale też i... znacznie mniej. Świat ich wrażeń słuchowych jest niezwykle zróżnicowany. Umiejętność odbierania dźwięków wykorzystują w celach godowych, podczas polowania czy też dla ochrony przed drapieżnikami.

W jeden z najdawniejszych typów ucha (jeśli można je tak już nazwać) są kanały boczne u ryb. Znajdująca się w nich płynna substancja odbiera pochodzące z otoczenia drgania, umożliwiając lepszą orientację w otaczającej rybę przestrzeni i pomagając w walce o przetrwanie. U płaszczki, która słyszy jedynie bardzo niskie dźwięki, kanały boczne spotykają się w miejscu, gdzie wykształciły się kamyczki błędnikowe, zwane też otolitami lub statolitami. Jest on elementem nie tylko zmysłu słuchu, ale i równowagi pozwalając zachować w otoczeniu odpowiednią pozycję.
 
Płaszczka rajokształtna

 Z czasem, po wyjściu pierwotnych ryb na ląd i ponownym powrocie do morza kamyczki błędnikowe ewoluowały. Wykorzystanie kosteczek słuchowych i pęcherzy pławnych pozwoliło na znaczne udoskonalenie zmysłu słuchu u ryb, zwiększając zakres odbieranych przez nie dźwięków. Stąd już prosta droga do współczesnego ucha ludzkiego wyposażonego w małżowinę uszną, służącej wzmacnianiu sygnałów dźwiękowych. W naszym narządzie słuchu dźwięk po przebyciu drogi z małżowiny trafia najpierw do błony bębenkowej, której drgania wprawiają dopiero w ruch kosteczki słuchowe – młoteczek, kowadełko i strzemiączko. Dalsza droga wiedzie do ucha wewnętrznego, które przetwarza słyszane dźwięki na składowe harmoniczne i impulsy nerwowe, by przekazań je od mózgu. Ucho wewnętrzne rejestruje również głośność odbieranych dźwięków.
 
Anatomia ludzkiego ucha
  
Wracając do świata innych niż człowiek zwierząt, niezwykle ciekawa jest ich zdolność do słyszenia tego, czego my nie jesteśmy w stanie wychwycić. Mowa o ultradźwiękach i infradźwiękach, czyli dźwiękach bardzo, wysokich lub bardzo niskich. Zakres słyszalnych przez człowieka częstotliwości to pomiędzy 16 – 20 000 Hz. Wszystkie dźwięki poniżej tego zakresu to infradźwięki słyszane na przykład przez słonie czy wieloryby i umożliwia im to porozumiewanie się na wielokilometrowe dystanse (nawet 20 kilometrów!). Dźwięki bardzo wysokie to infradźwięki, które wykorzystują na przykład nietoperze, ryjoskoczki czy fretki. Piski o częstotliwości około 50 kHz wydają z siebie także szczury, na przykład podczas odbywanych przez siebie walk. Ultradźwięki słyszalne są również przez koty, co służy im do skuteczniejszych polowań na myszy.
 

Szczur potrafi wydobywać z siebie piski o częstotliwości nawet 50 kHz! Zdjęcie: AlexK100

Zwierzęta wykorzystujące ultradźwięki potrafią też wykorzystywać je do tworzenia „map” otaczającego ich środowiska i skuteczniejszego polowania. Robią tak nietoperze, które nie tylko słyszą ultra wysokie piski, ale też potrafią je wydawać. Pomaga im to w lokalizowaniu zdobyczy. Podobnie zachowują się wyszukujące ławic krylu płetwale błękitne czy polujące na głowonogi kaszaloty. Pozwala im to na skuteczną lokalizację zdobyczy nawet na odległość dwóch kilometrów! „Mapy” swojego otoczenia z wykorzystaniem ultradźwięków potrafią wykonywać także delfiny i grindwale.

Płetwal błękitny

Jak się okazuje, na tym, czego pozornie (czyli z naszej perspektywy) nie słychać, oparte jest życie bardzo wielu zwierząt. Dla niektórych skuteczny zmysł słuchu to kwestia „być albo nie być”. Są jednak i takie, które żyją w świecie ciszy. To ośmiornice, których brak uszu chroni przed dźwiękami waleni. Dla większości zwierząt słuch jest jednak doskonałym narzędziem dla polowania, ostrzegania się przed drapieżnikami, a także wabienia partnera miłosnym śpiewem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz